Kategorie: Wszystkie | czytelnia | działania | kontakt | my | newsy | weź udział
RSS

newsy

poniedziałek, 16 listopada 2015

Zapraszamy do śledzenia działań

Stowarzyszenia "Studnia Pamięci"

na naszym profilu na Facebooku!

 

 

Tagi: kontakt
15:35, duzka , newsy
Link Dodaj komentarz »
piątek, 31 października 2014

W środę 22go października 2014 grupa uczniów Gimnazjum nr 1 w Tomaszowie Lubelskim przy wsparciu członków naszego stowarzyszenia oraz pracowników Muzeum-Miejsca Pamięci w Bełżcu, wzięła udział w warsztatach edukacyjnych oraz posprzątała część terenu cmentarza żydowskiego w Tomaszowie Lubelskim.

 

Cmentarz w Tomaszowie Lubleskim

Tak wyglądał cmentarz przed pracami porządkowymi...

 

Cmentarz w Tomaszowie Lubleskim

...a tak po ich zakończeniu.

 

Cmentarz w Tomaszowie Lubleskim

Uczniowie tomaszowskiego Gimnazjum..

 

Cmentarz w Tomaszowie Lubleskim

...uprzątnęli teren cmentarza.

Cmentarz w Tomaszowie Lubleskim

Odczyścili także pomnik...

 


Cmentarz w Tomaszowie Lubleskim

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

...oraz złożyli kwiaty.

Projekt był współfinansowany przez Towarzystwo dla Natury i Człowieka w ramach programu "Bezcenne. Wolontariackie mikroinicjatywy na rzecz dziedzictwa kulturowego i przyrody".

Wszystkim zaangażowanym w sprzątanie serdecznie dziękujemy!

wtorek, 09 września 2014

Informujemy, że zbiórka na rzecz rodziny zmarłego Roberta Kuwałka została zakończona.

Zebrana kwota to:

 

77 698,07 zł

 

Wszystkim Darczyńcom serdecznie dziękujemy!

 

Ogłoszenie wyników zbiórki:

http://robertkuwalek.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?1816055

wtorek, 02 września 2014

Muzeum Historii Żydów Polskich w partnerstwie ze Stowarzyszeniem "Studnia Pamięci" zaprezentowało w Tomaszowie Lubelskim niecodzienną wystawę.

Na Rynku przy Czajni stanął pawilon „Muzeum na kółkach” - nowoczesnej, objazdowej ekspozycji Muzeum Historii Żydów Polskich, prezentującej historię tysiąca lat dziejów społeczności żydowskiej w Polsce.

Zwiedzający mogli zapoznać się z informacjami na temat języków hebrajskiego i jidysz, świąt żydowskich oraz chronologią wydarzeń związanych z historią Żydów w Polsce. Jednym z elementów wystawy była interaktywna mapa, na której ukazano rolę najważniejszych miejsc w typowym sztetlu – synagogi, mykwy czy cmentarza. W trakcie zwiedzania można było także porozmawiać z animatorami, którzy nie tylko służyli komentarzem osobom dorosłym, ale także zapewniali różnorodne zajęcia i animacje dla dzieci.



Wystawie towarzyszył też szereg działań edukacyjnych i kulturalnych. W Bibliotece Pedagogicznej edukatorzy przeprowadzili z dziećmi i młodzieżą dwa warsztaty – „Mały, wielki teatr” i „Bejt Jehudi”.

Pierwszy polegał na stworzeniu postaci do teatrzyku kukiełkowego na podstawie jednej z bajek Isaaca Singera, drugi był poświęcony zwyczajom panującym w tradycyjnym żydowskim domu.

Dużym zainteresowaniem cieszył się spacer śladami tomaszowskich Żydów, w którym wzięło w nim udział około 40 osób.

Nie zabrakło też chętnych do udziału w niedzielnej grze miejskiej. Dla kilkudziesięciu osób Tomaszów na kilka godzin stał się planszą do gry, na której należało rozwiązać różnego rodzaju zagadki i łamigłówki poznając przy okazji wielokulturową historię i ciekawe miejsca w mieście.

Dzięki naszym wolontariuszkom: Oli Basznianin, Pameli Kraczek, Katarzynie Łyciuk, Paulinie Żurawskiej,Wiktorii Żurawskiej i Karolinie Miziuk na chwilę ożyły zapomniane miejsca tj. stary młyn, kirkut, a także te bardziej znane jak cerkiew, apteka Frankego.



"Cieszymy się, że mieszkańcy Tomaszowa tak licznie odwiedzili wystawę. W Tomaszowie bardzo rzadko realizuje się projekty przywracające pamięć o jego żydowskich mieszkańcach. Ta część historii i dziedzictwa miasta jest w znacznym stopniu zapomniana. Wystawa Muzeum na kółkach jest doskonałą próbą wypełnienia istniejącej luki." -mówią koordynatorki lokalne projektu Ewa Koper, z Muzeum-Miejsca Pamięci w Bełżcu oraz Agata Radkowska ze Stowarzyszenia „Studnia Pamięci” .



Dziękujemy wolontariuszom!

 

Projekt „Muzeum na kółkach” będzie realizowany do 2016 roku i zagości w 47 miejscowościach w całej Polsce. Realizowany jest w ramach programu Żydowskie dziedzictwo kulturowe, dzięki wsparciu udzielonemu z funduszy norweskich i EOG przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię.

wtorek, 10 czerwca 2014

Z przykrością informujemy, że w dniu 6 czerwca 2014 we Lwowie zmarł członek Stowarzyszenia "Studnia Pamięci"

Robert Kuwałek.

 

Jego śmierć pozostawia nas nie tylko bez wybitnego  historyka z ogromem wiedzy i doświadczeniem. Zostawia nas bez przyjaciela i świetnego gawędziarza, który poprzez swoją opowieść  wydobywał z relacji historycznych ludzi z krwi i kości.

Wraz z Robertem odeszły setki odkrytych przez niego wspomnień i anegdot, które powoływał do życia sprawiając, że stawały się bliskim przeżyciem i doświadczeniem słuchaczy. Pełen charyzmy i pasji zarażał nią tych, którzy mieli z nim styczność.  Przede wszystkim nas.

Łączymy się w bólu z rodziną i przyjaciółmi.



środa, 19 lutego 2014

Serdecznie zapraszamy na wykład

Krzysztofa Banacha - pracownika Państwowego Muzeum na Majdanku oraz członka Stowarzyszenia „Studnia Pamięci”,

pt. „Polityka i pamięć”

otwierający cykl wykładów pt. „Wykorzystanie relacji świadków w polskich muzeach martyrologicznych”.

Wykład odbędzie się jutro (20.02.) o godzinie 15:00 w Sali Obrad Rady Wydziału Humanistycznego (gmach Nowej Humanistyki UMCS).

Organizatorem wykładu jest Biblioteka Wspomnień.

 Banach


Tagi: pamięć
10:07, duzka , newsy
Link Komentarze (1) »
niedziela, 03 listopada 2013

O tym jak (nie) pamiętamy -

Rozmowa z Robertem Kuwałkiem

 

Dziś rocznica Akcji "Erntefest", w czasie której, w dniach 3 i 4 listopada 1943 r. w obozie koncentracyjnym na Majdanku, oraz w obozach pracy w Trawnikach i Poniatowej zostało rozstrzelanych ponad 42 000 Żydów. Jest to data wyznaczającą także koniec programu eksterminacji Żydów w Generalnym Gubernatorstwie, pod kryptonimem "Akcja Reinhardt".

 

Teresa Klimowicz: Czy Akcja Reinhardt jest elementem historii Polski?

Robert Kuwałek: Oczywiście, że jest elementem historii polski. Nie tylko dlatego, że wydarzyła się na terenie Polski, lecz również dlatego, że wydarzyła się na oczach Polaków.

TK: Tak, ale na ile to wydarzenie jest obecne w świadomości Polaków?

RK: Nie jest. Mieliśmy ostatnio dyskusję w Muzeum na Majdanku na ten temat, że te wydarzenia nie przebijają się do świadomości Polaków, gdyż nie ma odpowiedniego sygnału „z góry”, ze strony rządowej czy sejmowej. My, jako historycy mamy taką świadomość, ale nie ma to przełożenia na celebrowanie tych wydarzeń w sposób oficjalny. Pomimo tego, że podobno stosowny dokument był podpisany w 2011 roku. Była to deklaracja rządu polskiego i izraelskiego. Jednak nadal nie ma oficjalnego głosu, który by powiedział: „Jest nam przykro, że zginęło tylu obywateli Polskich.” Pojawiają się pewne lokalne inicjatywy, np. marsz pamięci w Kielcach, obchody w Myślenicach, konferencja w Lublinie wspiera na przez Ministerstwo Kultury, ale to ciągle za mało. Powinien pojawić się wyraźny, oficjalny głos mówiący o tym, że jest taka rocznica, że jest to część historii Polski, dlatego taka rocznice obchodzimy. Z moich obserwacji natomiast wynika, że pojawiające się upamiętnienie nie są organizowane przez centralne władze, lecz inicjatywa raczej wychodzi od stowarzyszeń ( nawet jeśli lokalne władze w organizacje takiego upamiętnienia się angażują)

TK: Tzn, że inicjatywy są oddolne?

RK: Tak, bez sektora pozarządowego najprawdopodobniej w ogóle nie byłoby żadnych obchodów . Popatrzmy np. na obchody zorganizowane w Warszawie w lipcu 2012, w rocznice wielkiej akcji organizowanej w gettcie Warszawskim, to okazuje się, że nie były one organizowane przez władze. Inicjatywa wychodzi od rozmaitych organizacji. Władza zachowuje się raczej jak ta żaba, która podstawia nogę, gdy podkuwają konie. Pan Prezydent angażował się wtedy, gdy na temat obchodów zaczynało być głośno w prasie, gdy jakaś organizacja ogłosiła, że organizuje takie upamiętnienie. W pomniejszych miejscowościach niekiedy odbywają się obchody. Głośne upamiętnienia były np. w Lublinie, głownie z inicjatywy Teatru NN, przy udziale szkół, jednak nadal uważam to za oddolna inicjatywę i nie widzę wyraźnego sygnału że strony władz miasta Lublin, że uważają, że ważnym wydarzeniem było wymordowanie 40-50% mieszkańców miasta siedemdziesiąt lat temu.

TK: Z czego wynika taka postawa władz?

RK: Przede wszystkim z braku świadomości. Nie tylko władzy z reszta. Sprawy nie załatwi kilku fajnych nauczycieli, którzy maja taka wiedzę i maja inicjatywę, którzy powiedzą swoim uczniom: „ Słuchajcie weźmy kwiaty i znicze i złóżmy pod pomnikiem”. Nadal brak odgórnego oświadczenia dotyczącego tego problemu, nie ma głosu, który by powiedział, że jest to rocznica ważna dla całej historii Polski. W sejmie zasiadają reprezentanci społeczeństwa, którzy nie widza takiej potrzeby, by pamiętać o Akcji Reinhardt. Pojawiła się inicjatywa ogłoszenia roku 2013 rokiem Powstania Styczniowego – o tym wydarzeniu wie każdy – i wydarzenie to staje się wydarzeniem politycznym.

TK: Czy to oznacza, że temat Akcji Reinhardt nie jest politycznie atrakcyjny?

RK: Jak mawia Dariusz Libionka: „Martwi Żydzi nie biorą udziału w wyborach”. Za karygodne uważam, że w roku okrągłej rocznicy Akcji Reinhardt Pan Prezydent składa kwiaty pod pomnikiem Romana Dmowskiego. To pokazuje pewna mentalność. Obóz rządzący skupia się na innych inicjatywach, które nie pozwalają na podjecie takiego tematu jak Akcja Reinhardt. Rok 2012 był świetną okazja do zainicjowania dyskusji, jeśli już nie o trudnych tematach polsku- żydowskich, to przynajmniej na powiedzenie otwarcie: „Polacy byli świadkami tego, co się stało”.

TK: Dlaczego ten temat jest tematem trudnym?

RK: Temat jest zdecydowanie tematem drażliwym i z tego tez powodu jest nieobecny w szerszej świadomości. Polacy nie uznają historii Żydów polskich za historie Polski, a trzeba przyznać, że w krajach zachodnioeuropejskich ten fakt jest szeroko akceptowany: że historia Żydów jest elementem historii europejskiej. U nas natomiast ciągle historia żydowska i historia polska są traktowane osobno. Kiedy temat ten próbuje się podnosić w mediach, to ciągle słyszy się, że media nie są już tak zainteresowane, bo „tematy żydowskie ciągle się pojawiają”, że „ ciągle Żydzi”. Tak – pojawiają się „ciągle” , bo do 1942 roku Żydzi byli znaczącym elementem społeczeństwa polskiego. Śledząc publikacje np. Gazety Wyborczej na ten temat, trzeba powiedzieć, że naprawdę niewiele jest poruszonych poważnych tematów. Pojawiają się wzmianki w lokalnych gazetach, ale nie artykuły zachęcające do poważnej debaty w prasie ogólnopolskiej: dlaczego takie rocznice jak rocznica Akcji Reinhardt jest ważną rocznica, dlaczego powinniśmy ja celebrować? Taka poważna debata nie miała miejsca. Instytut Pamięci Narodowej – czyli instytucja, która powinna wykazywać inicjatywę w kwestii upamiętnienia, skupia swoja uwagę na walce z terminem „polskie obozy koncentracyjne”, zaś temat Akcji Reinhardt upamiętnia przez utworzenie podstrony internetowej dotyczącej tych wydarzeń. Strona ta zawiera zresztą szereg błędów merytorycznych. Niedawno w roczniku „Zagłada Żydów” ukazał się artykuł Darka Libionki „1942 - Polacy nic się nie stało”, w którym analizuje on ten problem. Na ten temat nie dyskutowało się przez ponad 70 lat, ale starsi ludzie przechowywali te wydarzenia w pamięci. I ten fakt nie był wystarczająco wykorzystany. Do dzisiaj nie mamy w Polsce monografii poświęconej Akcji Reinhardt. Większość małych miejscowości nie ma opisanej swojej historii związanej z tym wydarzeniem, z historia miejscowych Żydów w ogóle.

TK: Czy nie jest tak, że to pomijanie tematu i oddzielanie historii Polski jest nam na rękę?

RK: Z jednej strony – tak. Nie mamy tradycji traktowania historii Żydów polskich jako części historii Polski, tzn takiej tradycji nie było także przed wojna. Powtarzana była historia o martyrologii narodu polskiego, i to w tę narrację wpisywano Zagładę Żydów. Przykładem tego oddzielenia jest informacja, która pojawiła się w Panoramie Lubelskiej, przy okazji organizowanej w Muzeum na Majdanku konferencji, gdzie reporter stwierdził że (cytat): „Podczas Akcji Reinhardt zginęło 1,5 mln osób, w tym większość Żydów” - takiego sformułowania użył. Nie ma świadomości tego, co się tak naprawdę wydarzyło. Z jednej strony włącza się Żydów w martyrologię narodu polskiego, ale, z drugiej strony, kiedy przychodzi do wyjaśnienia,co się właściwie wydarzyło w 1942-3 roku, to natychmiast okazuje się, że problem żydowski nie jest problemem Polski. I nikt nie zadaje sobie publicznie pytania o to, jaki był udział Polaków, ich uczestnictwo czynne i bierne, pozytywne i negatywne. Obawiam się, że jest to pokłosie dawnej historiografii, gdzie większość historyków nie potrafiła o tym opowiedzieć.

TK:A jak ta pamięć wygląda w perspektywie pamięci rodzinnej? Czy Polacy zadają pytanie: „Babciu/Dziadku co robiłeś w czasie wojny?”?

RK:Wydaje mi się, że nie. Ja wiem, co robili moi dziadkowie w czasie okupacji opowiadali tez o Żydach. Jednak wydaje mi się, że dziś zachwiana została pewna ciągłość pokoleniowa, że w rodzinach nie rozmawia się na takie tematy.

TK: Ale jest to związane z brakiem więzi w rodzinie, czy raczej z drażliwością tematu?

RK: Myślę, że składa się na to szereg czynników: brak więzi, brak zainteresowania. Problem polega na tym, że „historia Żydów nie jest moja historia”, ale tez, że „historia moich dziadków nie jest moją historią”. Byłem jednak pozytywnie zaskoczony podczas konferencji organizowanej z okazji Akcji Reinhardt, na której nie pojawiły się oficjalne reprezentacje żadnego z uniwersytetów lubelskich ( choć instytucje te były zaproszone), pojawili się jednak studenci i doktoranci. Czyli jest jakaś grupa ludzi, dla których jest to interesujący temat. Uważam jednak, że to jednostkowe zainteresowanie badawcze nie jest wystarczające. Powinno wiązać się z oficjalnym zaangażowaniem. Brak jest promowania tego tematu przez instytucje edukacyjne, brak głosu zachęcającego do udziału w takich wydarzeniach. Brak podejmowania tematu wśród – przecież- przyszłych nauczycieli. Stad później nagle zdziwienie przy debacie wokół np. książki Grossa, podczas gdy temat taki powinien być znany, przynajmniej z dyskusji uniwersyteckiej. Często też eksperci uniwersyteccy nie mają rzetelnej wiedzy na temat zagłady Żydów. Pokolenie historyków lat osiemdziesiątych, zajmujące się okupacja na ziemiach polskich praktycznie wymarło i właściwie nie pozostawiło po sobie uczniów. Po 1989 roku, historycy zachłysnęli się badaniem innego totalitaryzmu, pt. komunizm. Dziś mamy taka sytuacje, w której istnieją oderwane od siebie instytucje badawcze podejmujące kwestie Zagłady. I autorytety zajmujące się tym tematem, znane są ze swojego zaangażowania w tematykę badania komunizmu. Natomiast Ci, którzy zajęli się głownie komunizmem, nie nabrali umiejętności badania Zagłady. Lub jest to dla nich zwyczajnie nieinteresujące. Być może przyjmują pozycje, że wszystko co złe przytrafiło się Polsce w czasie komunizmu, zaś wśród komunistów byli także Żydzi. Takie wypowiedzi nie pojawiają się explicite, jednak takie postawy przekładają się później na poglądy ich studentów.

TK: wydaje mi się jednak, że Zagłada jako taka, istnieje w pewien sposób w polskiej świadomości. Wydaje mi się, że należałoby rozdzielić pomiędzy pamięcią o Zagładzie, a pamięcią o Akcji Reinhardt. O Zagładzie coś tam słyszał każdy, ale niewielu przechodniów zapytanych o Akcję Reinhardt będzie potrafiło to wydarzenie zidentyfikować.

RK: Ten fenomen wynika z polskiej mentalności, w której każdy jest specjalista o d Żydów i od Zagłady. Zwłaszcza od czasów debaty wokół książek Grossa. Jednak zapytani o swoja lokalną historię – rozkładamy ręce. Takiej wiedzy nie ma, bo nie ma badan i nie ma osób, które stymulowałyby takie badania. Tradycyjne rozumienie jest takie, że Zagłada wydarzyła się w Auschwitz i nas nie dotyczy.

TK: Tzn Zagłada istnieje jako zjawisko centralne, abstrakcyjne, niepowiązane z moją historia lokalna?

RK: Gdyby przeprowadzić badania na temat świadomości społecznej w Polsce, jak uważa Tomasz Kranz, dotyczące tego jakie miejsca wiąże się z Zagłada, to ponad 50% społeczeństwa powie o Auschwitz, 13% o Treblince, zaś tylko ułamek procenta wspomni o Bełżcu. Czyli Zagłada wydarzyła się w Auschwitz – w jakimś odległym, eksterytorialnym miejscu. W szkole nie mówi się o Zagładzie w kontekście lokalnym. Nie ma kto o tym opowiedzieć, bo sami nauczyciele często nie maja takiej wiedzy. Takiej wiedzy nikt im nie przekazał. Jeśli nie wykażą własnej inicjatywy-nie będą poinformowani. Na szczęście takich dociekliwych nauczycieli jest coraz więcej Jest to problem nie tylko nauczania o zagładzie Żydów w danym miasteczku, lecz także obecności Żydów w danej społeczności. Nauczyciele często nie umieją zmierzyć się z tym tematem, często nie dysponują wiedza dotycząca kultury żydowskiej poza wyniesionymi z domu stereotypami. Mam przekonanie, że wiele osób zdaje sobie z tego sprawę. Jednak mam wrażenie, że najczęściej ten temat po prostu nie jest dla nich interesujący.

TK: Być może wiąże się z tym lęk, że odkryje się coś, czego nie chciałoby się wiedzieć?

RK: Podświadomie pewnie tak, nie wiem jak na poziomie świadomości. Nie wiem czy można powiedzieć, że funkcjonuje w ogóle taka refleksja, że odkrywanie historii danej miejscowości, to odkrywanie historii własnej rodziny. Wydaje mi się, że nauczyciele nie podejmują tematu, bo po prostu nie maja w tym zakresie zbyt wiele do powiedzenia.

TK: Kwestia pamięci o zagładzie ma charakter abstrakcyjny. Funkcjonuje jako pamięć o eksterytorialnym Auschwitz stanowiącym jakby centralny filar, który ma charakter niepowiązany z małymi miejscowościami, z lokalna pamięcią i osobista tożsamością. I o ile na poziomie abstrakcyjnym jakoś sobie z tym radzimy, to gdy przychodzi do konkretów, okazuje się że stajemy w obliczu braku wiedzy, braku chęci i strach.

RK: Moim zdaniem przede wszystkim brak chęci. Strach i niewiedzę można przemóc, jeśli jest po temu wola. Ale jeśli nie ma takiej inicjatywy – nie ma szansy na przełom. Wiąże się to z koniecznością podjęcia pewnego wysiłku, porozmawiania z dziadkami, z którymi w ogolę rzadko się rozmawia. Trzeba samemu zapytać, ewentualnie zainspirować uczniów, aby takie pytania zadawali. I tu zaczyna się problem: jak rozmawiać?

TK: Mówiąc o pamięci często odwołuje się Pan do pracy nauczycieli i roli edukacji. Jakie zadania stawiałby Pan przed polskim systemem edukacyjnym w tej kwestii?

RK: Najczęściej o Zagładzie uczeń dowiaduje się na poziomie szkoły. W zależności od tego, czego się tam dowiaduje i postawy nauczycieli, będzie chciał dowiedzieć się czegoś więcej, lub tez nie. Warto tez zwrócić uwagę na to, czy Polaków w czasie okupacji rzeczywiście obeszło to, co się stało z Żydami. Często powołujemy się na przypadek Jana Karskiego. Przekazywał on informacje o losach Żydów do Londynu, jednak Londyn ( rząd polski w Londynie) nie robił z tych informacji żadnego pożytku. Podobnie podziemie w Polsce nie było zainteresowane opisywaniem losu Żydów. W raportach często więcej miejsca zajmuje informacja o np. wywiezieniu 100 Polaków na roboty do Rzeszy, niż, informacja o tym, że wymordowano polowe miasta. To naprawdę jest zadziwiające, że nikt nie jest zainteresowany losem Żydów. To widać w raportach podziemia, które są dostępne, gdyż były niedawno opublikowane. Jeśli podziemie i Londyn nie reagowały na takie informacje, to co możemy powiedzieć o przeciętnym człowieku?

TK: Czyli można powiedzieć, że właściwie sytuacja po prostu się nie zmieniła? Tak, jak nie było zainteresowania w czasie okupacji, tak samo nie ma zainteresowania w kwestii pamięci?

RK: Tak, dlatego tak ważna jest edukacja. Stad problem tzw. edukacji o Holocauście: żeby móc edukować, to najpierw trzeba wiedzieć. Młodzi badacze, z tego co obserwuje, nie maja niestety podstawowej wiedzy na temat tego, co się wydarzyło. Mówi się dużo o edukacji i o reprezentacji Zagłady w literaturze, filmie, teatrze, ale pytania o konkretne wydarzenia w danej miejscowości pozostają bez odpowiedzi. I osoby, które zajmują się kwestia reprezentacji, najczęściej nie są zainteresowane tym, jak to naprawdę wyglądało. Bo temat jest za trudny, bo nie ma źródeł, bo nie ma publikacji.

TK: Z czym dokładnie musielibyśmy się skonfrontować gdybyśmy wykazali ta chęć zrozumienia czym była Akcja Reinhardt?

RK: Przede wszystkim z niesamowita brutalnością. I to chyba tez jest problem, że ludzie nie chcą sobie uświadomić, jak bardzo brutalne były te wydarzenia. Dopiero kiedy wchodzi się na poziom wspomnień, relacji, to widać, jak trudno się z tym skonfrontować. Przede wszystkim z brutalnością i tempem tych wydarzeń. Może jeszcze konfrontacja, z tym, że Polacy wcale nie byli następni w kolejce. Polaków do komór gazowych nie wysyłano. Trzeba zrezygnować z myślenia o sobie jako o ofierze. To także konieczność konfrontacji z lokalna historia. Odpowiedz na pytanie jak mieszkańcy mojej miejscowości, krewni, sąsiedzi zareagowali na Zagładę. Niemcy nie wpadają sami z siebie na to, że w tym, czy innym miejscu ukrywają się Żydzi. I tu pojawiają się schody. Kończy się martyrologiczna wizja okupacji, a zaczyna problem tego, że ofiara tez może być sprawca. że nic nie jest czarno-białe.

TK: Czy nie jest trochę tak, że w pamięci o Zagładzie skupiamy się na komorach gazowych, a zapominamy o innych aspektach – które były właśnie celami Akcji Reinhardt – tzn o akcji rabunkowej?

RK: Oczywiście. Wiązała się z tym deportacja, grabież mienia, okrywający się ludzie. To jest temat, który nie jest tematem wyłącznie historycznym, lecz także przestrzenią innych dyscyplin: psychologii, socjologii. To jest temat także dzisiejszy i funkcjonowania społeczeństwa dziś.

TK: Ja mam wrażenie, że w Polsce funkcjonuje specyficzne rozumienie tego, co to jest prześladowanie. Jak nie gazują i „nie leją w mordę” to nie jest to prześladowanie.

RK: Rozmawiałem z kolega, który przyjechał ze Słowacji. Tam wiedza o Zagładzie kończy się na tym, że Żydów pakowano do wagonów. A dalej to już tylko wielka niewiadoma. Brak wiedzy na temat tego, co się wydarzyło w Polsce. On mówił, że dopiero uczestnicząc w konferencji w Muzeum na Majdanku uświadomił sobie w pełni, jak brutalna była okupacja w Polsce, co się tak naprawdę stało z ludźmi, którzy byli deportowani ze Słowacji. Był także zszokowany dyskusja, która przetoczyła się w mediach po wydarzeniach 11 listopada. Nie mógł zrozumieć skąd popularność organizacji neonazistowskich w Polsce, po tym co Polska przeszła w czasie okupacji. Moim zdaniem taka organizacja jak ONR powinna być natychmiast zdelegalizowana. Dla organizacji pronazistowskich po prostu nie ma miejsca w Polsce po II wojnie światowej.

TK: Czy takie rozumienie historii dziś się zmienia? Czy wraz z coraz mniejsza ilością żyjących świadków problem będzie się pogłębiał?

RK: Myślę, że nie. Pojawiają się badania, powstało Centrum Badan nad Zagładą, pojawiają się publikacje. Ten temat będzie się przewijał. Pytanie tylko o skale obecności tego problemu. To często kwestia mediów, które zareagowały dopiero na publikacje Grossa, mimo że podobna tematyka pojawiała się w innych publikacjach naukowych. Dopiero eseistyka Grossa ( bo te publikacje należy traktować jak świetnie napisana eseistykę), który ma znane nazwisko, wywołała debatę. Pokutuje jakieś dziwne przekonanie, że książki naukowe są niepopularne, że przypis w książce oznacza, że jest ona nudna. To nieprawda! Czy znajomość publikacji naukowych to jest oczekiwanie ponad poziom dziennikarzy?

TK: Czy chodzi o to, że powinniśmy odrzucić nasza martyrologiczna narracje bycia ofiara, czy tez powinniśmy po prostu przyznać, że mamy tez na sumieniu sprawstwo?

RK: Nie, myślę, że chodzi o uświadomienie sobie, że mamy na sumieniu również sprawstwo. Sytuacja nie wyglądała w ten sposób, że byli źli Niemcy, dobrzy Polacy i Żydzi jako ofiary, które trzeba było ratować, i że trzeba teraz udowadniać, że byli ratowani. Trzeba sobie zadać pytanie: jeżeli byli ratowani, to dlaczego tak niewielu przeżyło? To jest pytanie, które Polacy muszą sobie zadać. Mówimy o tysiącach sprawiedliwych – dlaczego nie ma tysięcy uratowanych? Wiele rzeczy można wytłumaczyć strachem, gdyż za pomoc Żydom, Niemcy karali śmiercią, ale z drugiej strony było milczące przyzwolenie na to, co się działo. Rozumiem, że bierność wynikała ze strachu, ale tez z obojętności i przyzwolenia związanego z brakiem identyfikacji. Także dziś jest to widoczne: ten cmentarz żydowski nie jest „nasz” i nie jest „nasza” odpowiedzialnością. Ale już te pozostawione domy są „nasze”. To jest ta różnica.

TK: A kto Pana zdaniem jest odpowiedzialny? Kto powinien pamiętać?

RK: Nie można nikogo zmusić do pamięci. Jest to jednak obowiązek, w pierwszej kolejności historyków, bo to oni te pamięć kształtują. Po drugie, nie do przecenienia jest także rola edukatorów. Po trzecie, jak już mówiłem, rządzący. Ja jestem bardzo zadowolony z tych wszystkich oddolnych inicjatyw upamiętniania, inicjatyw organizacji pozarządowych, ale inicjatywy te często borykają się z problemem braku wsparcia ze strony władz lokalnych, czy centralnych. To jest ich bardzo ważna rola.

TK: A jakie są motywacje osób zaangażowanych w takie działanie na poziomie lokalnym?

RK: Myślę, że często jest to ciekawość i dociekliwość. Jakiś nauczyciel dowiaduje się, że w danej miejscowości żyła społeczność żydowska, której już nie ma. Chce się dowiedzieć co takiego się wydarzyło. Przezywają szok, odkrywają coś, co nie istnieje w lokalnej świadomości społecznej. To są najczęściej zapaleńcy. Rola historyków natomiast jest dać im wiedzę na temat tego, co się wydarzyło. Jednak w dzisiejsze Polsce, jeśli ktoś chce wiedzieć, to jest dużo możliwości żeby taka wiedzę pozyskać, choćby w internecie.

TK: A jakie to ma znaczenie dla tych środowisk lokalnych?

RK: Daje podstawę do przepracowania i dyskusji: takie są fakty, trzeba się z nimi skonfrontować, bo od faktów się nie ucieknie. Pytanie co się z tymi faktami dalej zrobi. Zawsze jest jakaś grupa oponentów.

TK: Czy ten temat stanowi zagrożenie dla lokalnej wspólnoty? Czy tworzy, jak kwestia smoleńska, wewnętrzne podziały danej wspólnoty?

RK: To zależy od danej miejscowości i tego, co się w niej wydarzyło. Wydaje mi się jednak, że większym zagrożeniem dla jedności lokalnej wspólnoty są współczesne problemy polityczne, niż kwestie historyczne.

TK: Czyli nie powinniśmy się bać tego tematu?

RK: Wydaje mi się, że nie, choć na to pytanie powinien odpowiedzieć raczej psycholog społeczny. To jest moja prywatna opinia. Moim zadaniem jest dostarczanie informacji, natomiast co dana jednostka z taka informacja zrobi...To już jest inna sprawa. Nie jest rola historyka, który odkrywa kompromitujące fakty, żeby je upubliczniać. Historyk nie skalda wniosku o ściganie jakiejś zbrodni. Jest to raczej moralna kwestia oceny wydarzeń.

TK: Czy z tej wiedzy jednak powinny wynikać jakieś konsekwencje: zarówno moralne jak praktyczne? Czy że świadomości tego, że mieszkamy w pożydowskim domu powinny wynikać jakieś konsekwencje, np. prawne? Np. zrzeczenie się tytułu własności?

RK: Nie było takiej możliwości. To jest raczej kwestia odpowiedzialności moralnej, kwestia wrażliwości. Poza tym kto ma się o to mienie upominać? Jak ktoś już uświadomi sobie te wiedzę, przyjmie do wiadomości postawy, nie tylko wobec Żydów zresztą, wobec Niemców i Polaków, to powinien wyciągnąć lekcje o niejednoznaczności tej sytuacji i potrzebie wrażliwości. Jak ktoś sobie uświadomi złożoność wydarzeń, to może zechce tez pójść złożyć kwiaty na pomniku.

TK: Tzn ta świadomość otworzy nas na możliwość tworzenia innej narracji historycznej?

RK: Tak, świadomość złożoności zdarzeń pozwala na zrozumienie złożoności współczesnej pamięci. Pokolenie sprawców, świadków i ofiar wymiera. Zostaje tylko pamięć .

 

środa, 04 września 2013

Dziś rozpoczyna się jeden z czterech Nowych Roków w żydowskim kalendarzu:
Rosh ha shanah, który zwany jest także „dniem rogu”(shofar) i wyznacza
początek nowego roku kalendarzowego. To początek roku dla ludzi, zwierząt i
kontraktów prawnych. Jest także upamiętnieniem ( czy też rocznicą)
stworzenia świata. I dziś jest to rok 5774 .

W tradycji religijnej święto to rozpoczyna okres obrachunku grzechów i
zapisu imion sprawiedliwych w Księdze życia. Grzesznicy mają szansę na
pokutę i naprawę swych uczynków do dnia Yom Kipur.
Nie jest to jednak jedyny nowy rok w tradycji żydowskiej. W Mishnie i
Talmudzie znajdziemy jeszcze trzy inne:

„Królewski Nowy Rok” 1 Nissan – przypadający w marcu-kwietniu, jest
początkiem Nowego Roku w kalendarzu religijnym i faktycznie pierwszym
miesiącem w kalendarzu żydowskim. Oznaczał także wyznaczenie roku panowania
nowego władcy i całego szeregu decyzji administracyjnych typu: najem, zwrot
długu, dotrzymanie przysięgi.

Tu Bishvat - przypadający w 15 dniu miesiąca Shevat (w tym roku był to 25
stycznia ) to inaczej „Nowy Rok dla Drzew” , w którym, zgodnie z tradycją w
Izraelu sadzi się drzewa. Jest to również dzień poświęcony świadomości
ekologicznej.

1 Elul – to początek roku podatkowego. Zgodnie z zaleceniami w Księdze
Powtórzonego Prawa dzień ten wyznacza ramy zliczania bydła (i majątku)
urodzonego między dniem 1 Elul jednego roku i 1 Elul następnego, a
podlegającym dziesięcinie na rzecz Świątyni.

Shana Tova od "Studni Pamięci" oraz boysbandu z Yeshivy:

http://www.youtube.com/watch?v=7BtgeiIdl7U


czwartek, 09 maja 2013

W dniach 1 – 7 lipca br. na Uniwersytecie Jagiellońskim odbędzie się ósma edycja Szkoły Letniej Nauczanie o Holokauście.

Oferta edukacyjna skierowana jest do nauczycieli, studentów, trenerów i liderów organizacji pozarządowych z całej Polski, którzy zajmują się tematyką Holokaustu. Zaproszeni wykładowcy, wybitni nauczyciele akademiccy oraz eksperci z Polski, USA oraz Izraela podzielą się z uczestnikami Programu swą wiedzą o tym, jak uczyć o Zagładzie i z jakich materiałów korzystać.

Misją Szkoły Letniej - Nauczanie o Holokauście jest budowanie sprawiedliwego, otwartego i tolerancyjnego społeczeństwa poprzez włączenie nauczania
o Holokauście do polskiego systemu szkolnictwa.

W ramach ósmej edycji Szkoły Letniej - Nauczanie o Holokauście odbędą się wykłady, prezentacje, warsztaty, projekcje filmów, dyskusje panelowe i sesje pytań do ekspertów. W programie uwzględniono także wizyty w Państwowym Muzeum  Auschwitz-Birkenau, Międzynarodowym Domu Spotkań Młodzieży, Żydowskim Centrum Edukacyjnym w Oświęcimiu, jak również w Żydowskim Muzeum Galicja na krakowskim Kazimierzu. 

 

 

Organizatorzy:

Centrum Badań Holokaustu Uniwersytetu Jagiellońskiego, Instytutu Europeistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, Illinois Holocaust Museum and Education Center, Skokie, Illinois, USA, Instytutu Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu Yad Vashem w Jerozolimie, Żydowskiego Muzeum Galicja w Krakowie, przy współpracy: Międzynarodowego Centrum Edukacji o Auschwitz i Holokauście w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, Międzynarodowego Domu Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu oraz Centrum Żydowskiego w Oświęcimiu.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Lublin przez wieki był miastem wielokulturowym, zamieszkałym przez osoby o różnym pochodzeniu i wyznających inne religie. Po wielu powojennych latach,  znowu widzimy na ulicach Lublina studentów i studentki z różnych krajów, a także odwiedzających miasto zagranicznych turystów. Widzimy jak na naszych oczach Lublin ponownie otwiera się na różnorodność. Zapraszamy na pokaz filmów, spotkania tematyczne, warsztaty antydyskryminacyjne oraz akcję społeczną - piknik, skierowany do wszystkich mieszkańców i mieszkanek Lublina.

 

Program Lubelskiej Wiosny Antyrasistowskiej:

14.04 godz. 16:00 Warsztat. Prawo do mieszkania jest prawem człowieka!", Przestrzeń Działań Twórczych “TEKTURA”, ul. Wieniawska 15a

15.04 godz. 18:00-21:00 Pisanie pilnych akcji, Cafe Lulu, ul. Orla 8

16.04 godz. 19:00, Jak działać na rzecz praw człowieka w Tybecie? Students for a Free Tibet", Przestrzeń Działań Twórczych “TEKTURA”, ul. Wieniawska 15a

19.04 godz. 19:00 Pokaz filmu Portret rodzinny w czerni i bieli, Kawiarnia “Kawka”, ul. Okopowa 9 i 1/2

20.04 godz. 14:30 Piknik antyrasistowski, Plac Litewski

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Tagi